piątek, 18 marca 2016

106♥. Fonetik


Fonetik.



Dosłownie środek tygodnia, środek środy, od początku niezmiennie. Jeden z najbardziej nudziarskich przedmiotów, z jakimi miałam do czynienia w życiu. Ale jakże ciekawy! Wszystko za sprawą kochanego Pana Pasjonata. Gdyby nie jego cholernie kochane pasjonactwo tematem już dawno umarłabym z nudów na amen i miała pewnie niemały problem. A tak, mimo, że czasem jestem źle nastawiona, zmęczona, udręczona (bo zmęczona), a nawet nie zainteresowana to zajęcia potrafią zaciekawić.
Mimo, że czasem mam wrażenie, że wszystko jest tak samo. 
Zawsze tak samo.
Pan Pasjonat sprawdza obecność i choć zwykle nie mówi o tym (tylko czasem) to i tak w jego oczach widać zadowolenie na 100%-tową frekwencję grupy, jedynej która tak chodzi. Później nadaje jak najęty, czasem rozwijając temat za bardzo niż to konieczne (Ale przynajmniej nie dręczy! co jest myślę istotne), czasem rzuci jakimś rozbrajającym tekstem typu
"Nie martwcie się panie(u mnie w grupie same dziołchy), nawet jak padnę to i tak będę wykładał dla was z poziomu podłogi" (No i powiedz, że nie pasjonat XD )
Zawsze staje w tych samych miejscach przy tablicy, przez co zawsze mam trudności, bo zasłania mi to co tam skrobie na tej tablicy , a ja biedna potem zawsze się wychylam , żeby dostrzec połowę tego cholernego wyrazu, który i tak jest od razu zapisane transkrypcją, potem on to widzi (bądź nie - zależy), ale zawsze odchodzi (zawsze się dziwię, czemu po prostu nie poczekam XD), a ja zawsze potem (i wcześniej w międzyczasie też), patrzę na jego zegarek na nadgarstku próbując dostrzec wskazówki, wykoncypować, która godzina, którą zwykle widzę do góry nogami. Z chęcią spojrzałabym na telefon, ale Pan P. ma swoje zasady i nikt nie używa u niego telefonu. Poza tym jego spostrzeżenia czasem są zaskakujące jak na kogoś, kto wykłada już kilka (a raczej kilkanaście) ładnych lat. Poza tym zawsze łapie ze mną choć 1 raz kontakt wzrokowy. Zawsze. Nie było takich zajęć jeszcze, gdzie by tak nie było. A byłam na każdych(kolejna ciekawa rzecz: "Skoro zajęcia są 1 w tygodniu to wymagam 100%-towej frekwencji" i wyobraźcie sobie, że wszyscy chodzą! :D

---\/----

Poza tym rozbraja mnie myślenie o tej fonetyce. W gruncie rzeczy (doszłam do tego jakiś czas temu) mogłabym wykładać kiedyś taki przedmiot i wcale bym się nie gniewała. Jeśli kiedyś na czymś takim wyląduję to tylko przez Pana Pasjonata. Ponadto fascynuje mnie fakt, że przy minimum wiedzy mogę wykonać maksimum wysiłku, w tym przypadku idzie mi o to, że po to uczysz się o samogłoskach i spółgłoskach cały rok, aby móc zrobić bez przeszkód transkrypcję dowolnego wyrazu! No i zaznaczanie akcentów też nawet jakoś idzie^^



Swoją drogą to szalenie ciekawy przypadek. Pan Pasjonat.
Wiecie to nie taki człowiek pokroju uczelnianego Pana Męża, którego kochasz od pierwszego wyjrzenia , a każde zajęcia z nim to przyjemność, ani przypadek uczelnianego śira czy uczelnianej zołzy:D To PAN PASJONAT. I jestem za niego bardzo wdzięczna (Oby miał z nami morfologię) :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz